
Tego potrzebujemy
- Pędy sosny – ja zbieram tyle by zapełnić ¾ słoja, w którym robię.
- Alkohol – ja robię z alkoholu o mocy 60-70% i wlewam go tyle by wszystkie pędy jakie mam w słoju były przykryte (nalewam go pod samą zakrętkę słoika).
- Słój – ja używam słoja 21L.
- Miód – naturalny, taki jaki lubimy – ja używam wielokwiatowego.
Działamy
- Zbieranie i przygotowanie pędów:
- Zbieramy młode pędy sosny (do 10 cm długości), najlepiej pokryte lepką żywicą.
- Czyścimy je z ewentualnych zanieczyszczeń, ale nie myjemy wodą, żeby nie stracić cennych olejków eterycznych.
- Dalsze czynności:
- Upychamy je do słoja w ilości max ¾ słoika
- Zalewamy alkoholem i odstawiamy w ciemne i w miarę chłodne miejsce (temperatura mojej piwniczki to 18-220C) na minimum 6 miesięcy.
- Gdy nadchodzi odpowiedni czas:
- Po 6 miesiącach przecedzamy do innego słoja/pojemnika, dodajemy miód w ilości 1 łyżka stołowa na butelkę 0,7l (jak ktoś lubi to może nie słodzić albo dosłodzić więcej niż ja to robię).
- Po dosłodzeniu miodem przelewamy nasza nalewkę do butelek.
- Tak wykonana nalewka jest zdatna do picia, ale ja zostawiam jeszcze na kilka dni celem lepszego przegryzienia się miodu z naszą nalewką.
Smacznego!
I to już jest koniec – tak wykonana nalewka jest w pełni wartościowa, robię ją od kilku lat. Przepis znalazłem w książce pochodzącej z roku 1928. W porównaniu do innych przepisów udaje się zawsze i nie ma ryzyka, że coś nam spleśnieje (tak może się wydarzyć kiedy zasypujemy pędy cukrem i czekamy na sok), i najważniejsze jak dla mnie – nalewka nie zawiera cukru tylko miód.




